• Wpisów: 3895
  • Średnio co: 22 godziny
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:25
  • Licznik odwiedzin: 736 929 / 3596 dni
 
kura
 
kura z biura: Grzebiąc w koszu z tanimi książkami w markecie znalazłam "Gwiezdne wojny: Nową nadzieję", powieść na podstawie scenariusza. Cieniutka książeczka, na okładce Luke z mieczem świetlnym... Przypomniało mi się, jak to mając 11 czy 12 lat natrafiłam na fragmenty takiej właśnie nowelizacji w grubym, oprawionym w płótno roczniku "Przekroju" z roku 1978. Kilka czarno-białych zdjęć, fragment opowiadania - spotkanie Luke'a z Benem Kenobi i poszukiwanie pilota w barze dla przemytników - oraz krótkie informacje o powstającym filmie. W chwili, gdy to czytałam, film oczywiście już powstał, cała trylogia, zdaje się, że nawet któraś z koleżanek była w kinie na "Powrocie Jedi" - ale ja jeszcze go nie oglądałam, to miało nastąpić jakiś rok później.
Pamiętam natomiast niesamowite wrażenie, jakie zrobiło na mnie to opowiadanie i jakąś taką ogromną tęsknotę, jaką wzbudziło. Za czym - sama nie wiem, za podróżami kosmicznymi? Za wielką, niebezpieczną ale porywającą przygodą? Za światem, w którym trwa walka szlachetnych rebeliantów ze Złym Imperium?
Kawałek tej tęsknoty, wiele lat później, udało mi się - myślę - zawrzeć w tej miniaturce:
notatki-na-marginesie.blogspot.com/2013/04/zanim.html
Książkę, na wszelki wypadek, odłożyłam szybko, nie przeglądając.

Nie możesz dodać komentarza.