• Wpisów: 3895
  • Średnio co: 21 godzin
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:25
  • Licznik odwiedzin: 734 470 / 3538 dni
 
kura
 
Zdarza się czasem tak, że jakaś przeczytana czy obejrzana scenka, która za pierwszym razem nie wzbudziła szczególnego oddźwięku w umyśle, wtem! przypomina się i zaczyna obrastać coraz to nowymi i nowymi zdziwieniami.
Miałam tak właśnie z jedną ze scen z "McDusi" Małgorzaty Musierowicz, której poświęcona jest najnowsza analiza (serdecznie zapraszam! niezatapialna-armada.blogspot.com/(…)217-plastikowe… )
Ni stąd, ni zowąd, walnęła mnie po oczach nocna scena z mieszkania Borejków:

“[Gabrysia i Grzegorz]Spali twardo, policzek przy policzku, objęci i przytuleni do siebie pod jedną kołdrą, na której leżały i poruszały się w rytm ich oddechów dwie identyczne książki („W oficynie Elerta”); zawsze kupowali sobie po dwa egzemplarze ciekawych nowości, żeby przypadkiem się nie pokłócić o pierwszeństwo. Wokół nich, spiętrzone na regałach, spały podwójne, czasem potrójne, a także pojedyncze egzemplarze innych książek: tomiki poezji, powieści, antologie, dramaty, dzienniki, eseje, notatki i wspomnienia, dzieła naukowe i wydawnictwa akcydensowe - a wszystko porządnie zakurzone.”

Pamiętam, że gdy pierwszy raz przeczytałam o tych podwójnych egzemplarzach, moją reakcją było: Już naprawdę nie mają na co pieniędzy wydawać? Nie mogliby kupić sobie dwóch egzemplarzy RÓŻNYCH nowości i czytać na zmianę?
Serio, no, nie wiem jak to inaczej nazwać niż marnotrawstwem - zwłaszcza, że tych dodatkowych egzemplarzy nie pozbywają się potem w żaden sposób, czy to sprzedając, czy chociaż dając w prezencie komuś, kogo na nowości wydawnicze nie stać. Ot, choćby mnie. Gabrysiu i Grzegorzu oraz pani Małgorzato, jeśli to czytacie...
Ale potem uderzyło mnie co innego: "żeby się przypadkiem nie pokłócić o pierwszeństwo".
Bez sensu.
Zrozumiałabym kupowanie dwóch identycznych zabawek dzieciom, które chcą się bawić teraz, zaraz, natychmiast i nie ustąpią braciszkowi czy siostrzyczce ani o włos (aczkolwiek taki postępek byłby kompletną porażką w świetle zasad, które pani MM stara się w swych książkach wpajać: że mianowicie należy wszystkim się dzielić, myśleć przede wszystkim o innych, itp.).
Ale sorry, dwoje dorosłych, zbliżających się do pięćdziesiątki ludzi?
Wychodzi na to, że metryka sobie a dojrzałość sobie. I jeśli Grzesio nie jest w stanie poczekać, aż jego żona przeczyta sobie tę wymarzoną nowość, tylko musi mieć ją już! pod groźbą kłótni! - to nie jest żadnym mężem idealnym, empatą-telepatą, tylko rozwydrzonym bachorem... Tak samo ciepła, wyrozumiała i kochająca cały świat Gabriela, która najwyraźniej na widok nowej książki zmienia się w Golluma syczącego "My preciousssss".
A gust ich obojga jest oczywiście co do joty identyczny i nigdy nie ma tak, że w księgarni ona sobie podrepcze ku półce z poezją, on ku powieści historycznej i spotkają się dopiero przy kasie. Niii.
Gdyż albowiem idealne małżeństwo jest symetryczne jak odbicie w lustrze i wszystko zawsze robi razem.
I oczywiście nigdy się nie kłóci.
Serio, jaka właściwie kłótnia mogłaby wyniknąć o kolejność czytania książki? Najwyżej drobna sprzeczka. To już bardziej rozumiałam konieczność kupowania kilku egzemplarzy gazety z krzyżówką, bo ta, raz rozwiązana, nie nadaje się do ponownego użytku. Hm, a może Borejkowie, czytając, wypalają wzrokiem litery, tak że zostają potem tylko białe kartki? To w sumie tłumaczyłoby, dlaczego nie mogą potem tych książek sprzedać...
"Żeby się przypadkiem nie pokłócić".
Bo każda kłótnia to jest zło, mrok i zagrożenie. Małżeństwa, które się choć raz pokłóciły, rozwodzą się natychmiast. Jedynym słusznym wzorcem postępowania jest dzielny uśmiech i zamiatanie trudnych spraw pod dywan, licząc na to, że może tam jakoś same znikną. Tyle, że pod dywanem tworzą się już całe Karpaty, na które co i raz ktoś wpada, rozbijając sobie nos.
Ciekawe, czy pani MM zdaje sobie sprawę, że znów wyszło jej coś całkiem przeciwnego do tego, co chciała napisać. Taki drobiazg! Taka szlachetna intencja pokazania idealnie zgodnego małżeństwa! A  to, co wyszło, każe podejrzewać, że w istocie jest to para pięciolatków, które, jeśli tylko spuścić je na chwilę z oka, zaczną wyrywać sobie łopatki i grabki, i tłuc się nimi po głowach.

P.S. Kasitza, po przeczytaniu: A wyobrażasz sobie, że idą do księgarni i kupują dwa egzemplarze "Lodu" Dukaja, po 60 zł? Albo "Europy" Daviesa po 110 zł?
Hehe. Minimalizm i stoicka pogarda dla dóbr materialnych, nieprawdaż.

(no, na "Lodzie" zaoszczędzą, Borejkowie nigdy nie interesowali się fantastyką...)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    a ja mam jedną uwagę zarówno do analizy, jak i do dyskusji nad aktami przemocy u MM. Oczywiście, że postępek Józefa nie świadczy o tym, że jest macho tylko bucem (plus o tym, że MM kompletnie już nie klei problemów nastolatków, a są one od zarania takie same), ale dlaczego bulwersuje wszystkich, że Józef odepchnął Magdusię, a nikogo nigdy nie bulwersowało, że Kłamczucha rozkwasiła nos Pawełkowi?...
    Do analizy mam jeszcze takie dwie uwagi: 1/ "awaria" jest powszechnie używanym słowem, ale sądziłam, że w moim nastolęctwie. Jeśli nadal jest używane to fajnie.
    2/ jak wypowiedzieć McDusia, żeby nie brzmiało jak Magdusia? Bardzo prosto - jeśli mówimy McDusia, to po "mak" musimy zrobić lekką odbitkę i zaakcentować "du".
    A pomijając wszystko inne, zgadzam się, że MM jest coraz bardziej niestrawna ze swoją świętą Garbryjelą i tym okropnym wtrybianiem wartości, które stało się wytrybianiem pogardy.
     
  •  
     
    Mnie juz uderzyło w 'Tygrysie i Róży', że Laura opowiada, jak to w jej domu kupuje się po trzy egzemplarze gazety, żeby Jolki sobie nie rozwiązywali ;)

    A niby takie mają problemy finansowe... ;)
     
  •  
     
    Chciałabym mieć tyle kasy by móc kupować dwa egzemplarze każdej książki którą kupuję (a nie kupuję ich dużo...bo nie mam kasy)... Ale Borejkowie są, oczywiście, szlachetnie ubodzy, jak wiadomo.
     
  •  
     
    Pani MM stała się autorką kompletnie oderwaną od rzeczywistości, co stwierdzam już od kilku tomów wstecz. Szalenie podoba mi się ten wpis ^^
     
  •  
     
    foka aprobaty dla uwagi Sstefani.
     
  • awatar
     
     
    SStefania
    Dlatego gry video są lepsze, niż książki. W gry można grać razem, albo patrzeć, jak druga osoba przechodzi, ha, łykajcie, bookfagi!
     
  • awatar
     
     
    Obywatelka Świata -
    Satyra pierwszorzędna.,