• Wpisów:3985
  • Średnio co: 22 godziny
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:25
  • Licznik odwiedzin:742 311 / 3718 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z okazji tego, że urlop się kończy i jutro do pracy, wrzucę sobie komiksik o Koledze zza Biurka Naprzeciwko.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziędobrywieczór, przyszłam wytrzeć kurze.

  • awatar muu.: Borze Wszechlistny! Toż to Kura!
  • awatar Bumburus: ... a raczej wytrzeć kurze Kurze. Albo Kurze kurze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Aria Day: Gdyby tylko to zadziałało ;)
  • awatar Caltha: też tak miałam, a tu nagle pyk i jest :D
  • awatar wredotka aka brzytwa: Ja też czekam, spragniona jak kania dżdżu - niemal całą poprzednią pensję pożarło mi ubezpieczenie samochodu, więc listopad należał do miesięcy anorektycznie chudych :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
  • awatar Gość: Żal patrzeć, bo to jest naprawdę ważne dla mnie święto, a jakieś patałachy go niszczą...
  • awatar Jakubie!: A ja, głupi, myślałem, że to relacje z zamieszek w Pakistanie czy innym Bangladeszu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ponieważ jakiś czas temu pisałam, że reaktywowałam stare "Notatki na marginesie", uprzejmie śpieszę donieść, że SĄ NOCIE oraz że nie zawierają one staroci:
http://notatki-na-marginesie.blogspot.com/2013/11/nieznany-list-starego-diaba-do-modego.html
Nieznany list Starego Diabła do Młodego
i
Mary Sue wśród Wikingów
http://notatki-na-marginesie.blogspot.com/2013/10/mary-sue-wsrod-wikingow.html
 

 
Znajomy wrzucił na fejsa zdjęcie największego w Polsce (czy nawet na świecie?) pomnika papieża, groźnie wyłaniającego się zza drzew. W pierwszej chwili skojarzyło mi się to z piosenką Kaczmarskiego "Idą tytani", a potem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Grzebiąc w koszu z tanimi książkami w markecie znalazłam "Gwiezdne wojny: Nową nadzieję", powieść na podstawie scenariusza. Cieniutka książeczka, na okładce Luke z mieczem świetlnym... Przypomniało mi się, jak to mając 11 czy 12 lat natrafiłam na fragmenty takiej właśnie nowelizacji w grubym, oprawionym w płótno roczniku "Przekroju" z roku 1978. Kilka czarno-białych zdjęć, fragment opowiadania - spotkanie Luke'a z Benem Kenobi i poszukiwanie pilota w barze dla przemytników - oraz krótkie informacje o powstającym filmie. W chwili, gdy to czytałam, film oczywiście już powstał, cała trylogia, zdaje się, że nawet któraś z koleżanek była w kinie na "Powrocie Jedi" - ale ja jeszcze go nie oglądałam, to miało nastąpić jakiś rok później.
Pamiętam natomiast niesamowite wrażenie, jakie zrobiło na mnie to opowiadanie i jakąś taką ogromną tęsknotę, jaką wzbudziło. Za czym - sama nie wiem, za podróżami kosmicznymi? Za wielką, niebezpieczną ale porywającą przygodą? Za światem, w którym trwa walka szlachetnych rebeliantów ze Złym Imperium?
Kawałek tej tęsknoty, wiele lat później, udało mi się - myślę - zawrzeć w tej miniaturce:
http://notatki-na-marginesie.blogspot.com/2013/04/zanim.html
Książkę, na wszelki wypadek, odłożyłam szybko, nie przeglądając.
 

 
Dziecię się nam narodziło, syn został nam dany, nieprawdaż. W związku z czym w Kurzym domu odbyły się takie rozważania:

Małż: Ciekawe, w jakiej wierze będzie wychowywane to dziecko?
Ja: No w anglikańskiej, a w jakiej ma być?
małż: A nie w katolickiej?
Ja: wtf?! Dlaczego katolickiej?
Małż: no bo Kate jest katoliczką.
Ja: wtf?! (po namyśle) oj, gdyby nawet była, to musiałaby zmienić wyznanie przed ślubem.
Małż: ale mogłaby wychowywać dziecko po katolicku.
Ja: no niby mogłaby, ale wtedy mały utraci prawo do tronu, bo król Anglii jest jednocześnie głową Kościoła.
Małż: to nie może być katolikiem?
Ja: to tak, jakby papież był protestantem. A w ogóle skąd masz te rewelacje, że Kate jest katoliczką?!
Małż: ...są jeszcze rzodkiewki?


Nawiasem mówiąc, informacje Małża o rzekomym katolicyzmie Kate są w całości z palca wyssane, jest oczywiście anglikanką.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jedną z moich guilty pleasures jest oglądanie CSI, ze szczególnym uwzględnieniem CSI: Miami. Nie dlatego, że najbardziej lubię akurat tę serię, ale jakoś tak najczęściej natykam się właśnie na jej odcinki, nie wiem czemu.
Oglądam tak więc sobie i myślę: ach, jakim pięknym miejscem jest Miami i jacy piękni ludzie tam mieszkają!
Serio, w pewnym momencie zwróciłam uwagę, że wszyscy, ale to dosłownie wszyscy bohaterowie, łącznie z dziesiątoplanowymi postaciami i statystami w tle są piękni, szczupli i młodzi (nieważne, którą młodością). Piękna i młoda jest przede wszystkim sama ekipa:


A oprócz tego, że piękna i młoda, to również elegancka. Panie biegają po miejscu zbrodni w białych kostiumikach i na dziesięciocentymetrowych szpilkach. Panowie też zawsze ubrani są modnie i elegancko. To samo dotyczy wszystkich innych - ofiar, świadków, podejrzanych. Czy jesteś kobietą pracującą, czy panią domu, zawsze wyglądasz idealnie, jak przeniesiona wprost ze Stepford. Mężczyzna ma obowiązek być atrakcyjny, wysportowany i opalony, czy jest biznesmenem, czy skromnym pracownikiem biurowym, czy robotnikiem na budowie.
Piękni ludzie mają obowiązek być piękni cały czas. Stąd zadziwiająco spokojne, wręcz obojętne podejście przesłuchiwanych, zwłaszcza kobiet, do tego, że np. zarzuca im się morderstwo najlepszej przyjaciółki. Ich twarze wyrażają wówczas co najwyżej smutek i lekkie zdziwienie - wiadomo, silniejsze emocje zniekształciłyby śliczną buźkę.
Przez długi czas normę "nieatrakcyjnych w średnim wieku" dla całego Miami wyrabiał samotnie detektyw Frank Tripp:


potem dołączył do niego Walter Simmons, co prawda młody, ale za to otyły:



Ci wszyscy piękni ludzie mieszkają w przepięknym mieście, w którym wiecznie świeci słońce (no chyba że akurat nadciąga tornado), a budynki odbijają się w krystalicznie czystej wodzie.


Zastanawiam się czasem, czy to ostre, pomarańczowe oświetlenie nie ma za zadanie po prostu harmonizować z czupryną Horatia...
Z wszystkich "odnóg" CSI to Miami właśnie pokazywane jest w najbardziej jaskrawej, kontrastowej kolorystyce. Laboratorium też jest przeszklone i rozświetlone, tak samo jak większość mieszkań (przepraszam: apartamentów!), w jakich toczy się akcja. Można odnieść wrażenie, że ludzie, których nie stać na apartament albo domek z ogrodem są natychmiastowo deportowani poza granice miasta.


Właściwie... w chwili, kiedy to pisałam, przyszło mi do głowy wytłumaczenie tego fenomenu. Otóż ekipa Horatia jest po prostu jakąś elitarną formacją przeznaczoną do prowadzenia śledztw wyłącznie w świecie VIP-ów. Do morderstw wśród "klasy niższej" i nielegalnych imigrantów przeznacza się jakiś mniej wyględny skład, tu już się nie trzeba tak spinać...
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Przypomina mi to rozkminy o sposobie traktowania pacjentów w "Housie" i "Na dobre i na złe". Jasne sale, lekarze, którzy mają czas, uczynne pielęgniarki... ;)
  • awatar rittus: Ja mam liste seriali, ktore obejrze w wolnej chwili :) CSI jest jednym z nich :)
  • awatar Gość: @Truscaveczka: Naprawdę ulice są tam pozamykane jak ktoś się przemknie słchać tylko cut - jak jest zły dźwięk jest tylko cut. Ja tak przeszkodziłam komuś w zdjęciach. Na Miami Beach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
I tak oto drugi z najbardziej oczekiwanych koncertów tego roku przyszedł i minął Jakimś cudem udało mi się dostać aż do drugiego rzędu, przede mną były już tylko dziewczyny kurczowo trzymające się barierek (oraz starannie odczepiające palce tych, którzy na moment się ich chwycili, barierek, nie dziewczyn). Co miało tę zaletę, że człowiek miał jaki - taki dostęp do powietrza, a pan ochroniarz od czasu do czasu się litował i wachlował nas ręcznikiem
Koncert był dłuuugi i obfity, z przewagą piosenek starych nad nowymi, a bisy trwały tyle, co pół koncertu właściwego. Panowie Doktorzy w rewelacyjnej formie. Oraz jeśli za jakiś czas zobaczycie Kurzą, Szprocią, Pigmejczą i Kasiczą buźkę w filmie dokumentalnym o Teresie Orlowski, to się nie zdziwcie
A w ogóle, co ja będę gadać


Der Graf

Tak można by widzieć Roda po paru głębszych


Dzidu protestowała, że Farina za mało. No jakoś mi się do zdjęcia nie ustawiał...

On ma zdecydowanie więcej zębów niż normalny człowiek!

Rod akustycznie (1/2 Lovesong)



Zdjęcie z serii "Niezamierzony Efekt Artystyczny", czyli archanielskie skrzydła Beli (no, w sumie, skoro Farin mógł zaśpiewać "Du hast", to Bela mógł być Engelem, nie mam na myśli trenera):


Zdjęcie z serii "Pan Ochroniarz i zupełnie nieistotne tło", czyli jak wygląda efekt rozpoznawania twarzy w praktyce:



A tutaj - Der Graf, tak jak udało mi się nagrać. Pierwsze wyciemnienie jest to moment, kiedy spadł mi na głowę jakiś całkiem solidnych rozmiarów koleś, drugie - kiedy aparat wyleciał mi z ręki (na szczęście był na pętelce).



A poza tym - świetne spotkanie z dziewczynami. Szanowna Ekipo, na co następne się wybieramy?
  • awatar kura z biura: @gość: Stały element, wisiał tam od początku koncertu :)
  • awatar Gość: a cycknonosz wisiał jako stały element wystroju czy też został tam wrzucony z tłumu? ;)
  • awatar the_dzidka: Jednak zdjęcie Pana Ochroniarza I Setki Malutkich Aureolek jest dla mnie the best :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jestem kotem z gumowym kręgosłupem
 

 
Z jakichś powodów wpis o koncercie dostępny jest tylko po zalogowaniu. Ogarnij się pingu.
 

 
Ponieważ mnie i Caitlin zależało właściwie głównie na R+, nie spieszyłyśmy się szczególnie na koncerty - ot, tak, żeby załapać się jeszcze na kawałek Slayera i wypić piwo na Kornie Dzięki temu ominęła nas ulewa (zdecydowanie, Szpro wykazała więcej fanowskiego poświęcenia ). To i owo nagrałam, więc - indżoj!

Intro + Ich tu dir weh

Sehnsucht

Asche zu Asche

Mein Teil

Mein Herz Brennt piano

Pożegnanie (Till po polsku )
 

 
I tak oto nie wiedzieć kiedy z lutego zrobił się czerwiec, a Ramsztajn już jutro
 

 
Tymczasem licznik odwiedzin uparcie pokazuje 666 599, już od iluś dni bez zmian, z czego wnioskuję, że jakiś czort skutecznie odstrasza wszystkich czytelników
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chciałam tylko krótko donieść, że reaktywowałam stare "Notatki na marginesie", na które mam zamiar powrzucać te wszystkie drobiazgi, jakie plączą się rozproszone po różnych zakątkach netu

Zapraszam!

http://notatki-na-marginesie.blogspot.com/
 

 
Przypomniała mi się ostatnio "S@motność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego, którą swego czasu usiłowałam przeczytać, ale nie dałam rady. Nagromadzenie tragedii w życiu bohaterów sprawiało, że zamiast litości i trwogi ogarniał mnie śmiech pusty. Polecam w szczególności fragment o śmiercionośnej koparce oraz tragicznym romansie księdza z zakonnicą - można powiedzieć, kwintesencja wiśniewskości:
http://www.malcolm.neostrada.pl/samotnosc.htm
Potem koleżanka podrzuciła jego opowiadanie ze zbiorku "Opowieści wigilijne". Oczywiście, ukochany bohaterki ginie w wypadku w sam dzień Wigilii, a ona tęskni, wspomina i co rok jeździ do jego starych rodziców pooglądać fotografie (wcale nie spoileruję, tego się można domyślić od pierwszych słów). Oraz modli się pod choinką, choć nie wierzy, bo jego rodzina miała taki zwyczaj, a ona kiedyś mu obiecała, że będzie go zachowywać.

Pomyślałam sobie, że a co, ja też tak mogę. I nawet wymyśliłam kilka scenariuszy do opowiadań, wykorzystując charakterystyczne motywy.

1. Młoda, wierząca dziewczyna poznaje ateistę. Pod jej wpływem on się nawraca, są szczęśliwi i planują ślub (tu dużo rozważań moralno-filozoficznych). Umawiają się pod kościołem, żeby dać na zapowiedzi, on widzi, jak ona biegnie do niego przez jezdnię i wpada pod walec drogowy. Ona umiera, on przeklina Boga i zakłada satanistyczną kapelę.

2. Małżeństwo, w którym mąż wyjechał do pracy za granicę, przeżywa kryzys. Ale dziecko, ten ich jasny aniołek, sprawia, że oboje chcą wrócić do siebie i się pogodzić. W przeddzień powrotu do kraju mąż, po niemal całonocnej rozmowie na Skypie (tu pikantne opisy), w pracy jest nieprzytomny, a że pracuje na budowie - spada z rusztowania 30-piętrowego wieżowca. Zbierają go szuflą do kubła, ale jej nie stać na sprowadzenie... yyy... ciała do domu. Załamuje się i wstępuje do sekty.

3. Ona jest niewidoma, on jest genialnym okulistą-chirurgiem (tu wstawić coś, co będzie brzmiało mądrze). Niestety, strasznie brzydkim. Ona dowiedziała się o możliwości operacji, on się obawia, że jak zobaczy jego twarz, to go rzuci. Jednak decyduje się poświęcić, przywraca jej wzrok, ona uważa go za najpiękniejszego na świecie, są szczęśliwi. On zabiera ją na wycieczkę w góry, które zawsze obiecywał jej pokazać, jednak ona, nieprzyzwyczajona jeszcze do właściwego oceniania odległości, spada w przepaść. On rzuca się za nią, ale przeżywa, sparaliżowany. Którejś nocy, uzbrojony w bejsbol, wjeżdża na wózku do kaplicy w szpitalu i demoluje ją.

4. Małżeństwo ma ciężko chore dziecko, które ostatkiem sił prosi, by kupić mu pieska. Kupują. Niestety, to rottweiler, który je zagryza. Rodzice zabijają psa i podrzucają na ołtarz w kościele, krwią wypisując na ścianach bluźniercze hasła.

Jak myślicie, mogłabym zyskać podobną popularność jak Wiśniewski?

P.S. Oraz, do kompletu - scenariusz autorstwa Croyance:

On - katolicki ksiadz. Ona - piekna Zydowka. On jedzie na rowerze, ona wychodzi z synagogi. Piosenka Wilkow w tle. Jej rude wlosy rozwiewa wiatr. On nie wie, co sie z nim dzieje. Ich spojrzenia sie spotykaja. Wilki spiewaja 'Rachelo! Rachelo!' Montage: ona przychodzi do zakrystii, on gryzie palce (jak Pulpa) zeby nie rzucic sie na nia, rozne schadzki w stodole i pod murkiem, dwiescie stron rozwazan o Bogu, moralnosci i grzechu. Na koncu ona choruje, ale ochrzcic sie nie chce, on szaleje, bo wierzy, ze bez chrztu nie ma dla niej zbawienia, ale wie tez, ze sam grzeszy, ona coraz slabsza, kolejne sto stron egzydtencjalnych rozwazan. W koncu on rani sie okrutnie przy domowej probie obrzezania obieraczka do warzyw, biegnie do kosciola po pomoc, a tam spada na niego podczas mszy wielki dzwon symbolicznie wydajac ostatnie bum, bum bum na trwoge, bo dusze w grzechu gina, a ona polewa sie swiecona woda i zostaje wydalona z wioski, po czym umiera sama na sianie i zjadaja ja wilki.
  • awatar piranha: Pierwsze - przy walcu pękłam ze śmiechu.
  • awatar Gość: Zdecydowanie czwarte! :)
  • awatar Gość: Nie jest tak łatwo przejechać kogoś walcem. Wiem, bo moja mama kiedyś prawie rozjechała listonosza, ale jednak nie, więc da się tego uniknąć. Scenariusze piękne, jeśli faktycznie książki Wiśniewskiego tak wyglądają, to jestem zainteresowana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Reguła zakonna św. Kolumbana (fragment):

"Kto wskutek kaszlu fałszywie rozpocząłby śpiewanie psalmu, ma otrzymać 6 uderzeń. Tak samo 6 uderzeń ten, kto by przegryzł zębami zbawienny kielich. Kto by nie zachował porządku przy składaniu ofiary, 6 uderzeń. [Kapłan, który by przystąpił do składania ofiary z nieobciętymi paznokciami, diakon, który by się nie ogolił, oraz ci, którzy przyjmują ofiarę i przystępują do kielicha wprost od pracy na polu, 6 uderzeń.] Kto by się uśmiechał podczas officium, to znaczy podczas wspólnych modłów, 6 uderzeń; gdyby zaśmiał się w głos, ma pościć przez kilka dni, chyba że przydarzyło się mu to w sposób zasługujący na wybaczenie."

...i już wiemy, czym się chłopcy inspirowali!
 

 
Mam w domu dwie łyżki. Takie sobie zwyczajne, nie za ładne, dość pociemniałe. Były w domu od zawsze, używałam ich na co dzień i jeśli cokolwiek kiedykolwiek o nich myślałam, to jako o badziewiu z głębokiego PRL-u. Małż nie lubił nimi jeść, bo brzydkie i mają dziwnie ścięte krawędzie.


Aż tu wtem! Zupełnym przypadkiem spojrzałam dziś na odwrotną stronę trzonka i szczęka mi opadła...


O tym komplecie natomiast wiedziałam - nazywałam go zawsze "srebrami rodowymi z szabru".


  • awatar Alice in Slumberland: Wiesz, ja też mam taką jedną w domu - ze ściętym czubkiem i taką rączką. Jak wrócę do domu, to sprawdzę, czy może któryś z przodków popisał się ułańską fantazją i podprowadził ją.
  • awatar Gość: Chcesz nazistowski półmisek do kompletu?
  • awatar Gość: Kura na codzień pożywia się hitleryzmem. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Na kolanach u pańci
  • awatar kura z biura: @gość: Znam, to parodia :)
  • awatar Gość: kuro,myślę,że to cie zainteresuje http://zaufaj-mi-doctor-who.blog.onet.pl/
  • awatar Bumburus: No proszsz, jaki słodziakowaty nagle. Uroczy ma ten wzorek między uszami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zdarza się czasem tak, że jakaś przeczytana czy obejrzana scenka, która za pierwszym razem nie wzbudziła szczególnego oddźwięku w umyśle, wtem! przypomina się i zaczyna obrastać coraz to nowymi i nowymi zdziwieniami.
Miałam tak właśnie z jedną ze scen z "McDusi" Małgorzaty Musierowicz, której poświęcona jest najnowsza analiza (serdecznie zapraszam! http://niezatapialna-armada.blogspot.com/2013/04/217-plastikowe-konwalie-czyli-nagy-atak.html )
Ni stąd, ni zowąd, walnęła mnie po oczach nocna scena z mieszkania Borejków:

“[Gabrysia i Grzegorz]Spali twardo, policzek przy policzku, objęci i przytuleni do siebie pod jedną kołdrą, na której leżały i poruszały się w rytm ich oddechów dwie identyczne książki („W oficynie Elerta”); zawsze kupowali sobie po dwa egzemplarze ciekawych nowości, żeby przypadkiem się nie pokłócić o pierwszeństwo. Wokół nich, spiętrzone na regałach, spały podwójne, czasem potrójne, a także pojedyncze egzemplarze innych książek: tomiki poezji, powieści, antologie, dramaty, dzienniki, eseje, notatki i wspomnienia, dzieła naukowe i wydawnictwa akcydensowe - a wszystko porządnie zakurzone.”

Pamiętam, że gdy pierwszy raz przeczytałam o tych podwójnych egzemplarzach, moją reakcją było: Już naprawdę nie mają na co pieniędzy wydawać? Nie mogliby kupić sobie dwóch egzemplarzy RÓŻNYCH nowości i czytać na zmianę?
Serio, no, nie wiem jak to inaczej nazwać niż marnotrawstwem - zwłaszcza, że tych dodatkowych egzemplarzy nie pozbywają się potem w żaden sposób, czy to sprzedając, czy chociaż dając w prezencie komuś, kogo na nowości wydawnicze nie stać. Ot, choćby mnie. Gabrysiu i Grzegorzu oraz pani Małgorzato, jeśli to czytacie...
Ale potem uderzyło mnie co innego: "żeby się przypadkiem nie pokłócić o pierwszeństwo".
Bez sensu.
Zrozumiałabym kupowanie dwóch identycznych zabawek dzieciom, które chcą się bawić teraz, zaraz, natychmiast i nie ustąpią braciszkowi czy siostrzyczce ani o włos (aczkolwiek taki postępek byłby kompletną porażką w świetle zasad, które pani MM stara się w swych książkach wpajać: że mianowicie należy wszystkim się dzielić, myśleć przede wszystkim o innych, itp.).
Ale sorry, dwoje dorosłych, zbliżających się do pięćdziesiątki ludzi?
Wychodzi na to, że metryka sobie a dojrzałość sobie. I jeśli Grzesio nie jest w stanie poczekać, aż jego żona przeczyta sobie tę wymarzoną nowość, tylko musi mieć ją już! pod groźbą kłótni! - to nie jest żadnym mężem idealnym, empatą-telepatą, tylko rozwydrzonym bachorem... Tak samo ciepła, wyrozumiała i kochająca cały świat Gabriela, która najwyraźniej na widok nowej książki zmienia się w Golluma syczącego "My preciousssss".
A gust ich obojga jest oczywiście co do joty identyczny i nigdy nie ma tak, że w księgarni ona sobie podrepcze ku półce z poezją, on ku powieści historycznej i spotkają się dopiero przy kasie. Niii.
Gdyż albowiem idealne małżeństwo jest symetryczne jak odbicie w lustrze i wszystko zawsze robi razem.
I oczywiście nigdy się nie kłóci.
Serio, jaka właściwie kłótnia mogłaby wyniknąć o kolejność czytania książki? Najwyżej drobna sprzeczka. To już bardziej rozumiałam konieczność kupowania kilku egzemplarzy gazety z krzyżówką, bo ta, raz rozwiązana, nie nadaje się do ponownego użytku. Hm, a może Borejkowie, czytając, wypalają wzrokiem litery, tak że zostają potem tylko białe kartki? To w sumie tłumaczyłoby, dlaczego nie mogą potem tych książek sprzedać...
"Żeby się przypadkiem nie pokłócić".
Bo każda kłótnia to jest zło, mrok i zagrożenie. Małżeństwa, które się choć raz pokłóciły, rozwodzą się natychmiast. Jedynym słusznym wzorcem postępowania jest dzielny uśmiech i zamiatanie trudnych spraw pod dywan, licząc na to, że może tam jakoś same znikną. Tyle, że pod dywanem tworzą się już całe Karpaty, na które co i raz ktoś wpada, rozbijając sobie nos.
Ciekawe, czy pani MM zdaje sobie sprawę, że znów wyszło jej coś całkiem przeciwnego do tego, co chciała napisać. Taki drobiazg! Taka szlachetna intencja pokazania idealnie zgodnego małżeństwa! A to, co wyszło, każe podejrzewać, że w istocie jest to para pięciolatków, które, jeśli tylko spuścić je na chwilę z oka, zaczną wyrywać sobie łopatki i grabki, i tłuc się nimi po głowach.

P.S. Kasitza, po przeczytaniu: A wyobrażasz sobie, że idą do księgarni i kupują dwa egzemplarze "Lodu" Dukaja, po 60 zł? Albo "Europy" Daviesa po 110 zł?
Hehe. Minimalizm i stoicka pogarda dla dóbr materialnych, nieprawdaż.

(no, na "Lodzie" zaoszczędzą, Borejkowie nigdy nie interesowali się fantastyką...)
  • awatar Embrion Mroku: a ja mam jedną uwagę zarówno do analizy, jak i do dyskusji nad aktami przemocy u MM. Oczywiście, że postępek Józefa nie świadczy o tym, że jest macho tylko bucem (plus o tym, że MM kompletnie już nie klei problemów nastolatków, a są one od zarania takie same), ale dlaczego bulwersuje wszystkich, że Józef odepchnął Magdusię, a nikogo nigdy nie bulwersowało, że Kłamczucha rozkwasiła nos Pawełkowi?... Do analizy mam jeszcze takie dwie uwagi: 1/ "awaria" jest powszechnie używanym słowem, ale sądziłam, że w moim nastolęctwie. Jeśli nadal jest używane to fajnie. 2/ jak wypowiedzieć McDusia, żeby nie brzmiało jak Magdusia? Bardzo prosto - jeśli mówimy McDusia, to po "mak" musimy zrobić lekką odbitkę i zaakcentować "du". A pomijając wszystko inne, zgadzam się, że MM jest coraz bardziej niestrawna ze swoją świętą Garbryjelą i tym okropnym wtrybianiem wartości, które stało się wytrybianiem pogardy.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Mnie juz uderzyło w 'Tygrysie i Róży', że Laura opowiada, jak to w jej domu kupuje się po trzy egzemplarze gazety, żeby Jolki sobie nie rozwiązywali ;) A niby takie mają problemy finansowe... ;)
  • awatar Owca w wielkim mieście: Chciałabym mieć tyle kasy by móc kupować dwa egzemplarze każdej książki którą kupuję (a nie kupuję ich dużo...bo nie mam kasy)... Ale Borejkowie są, oczywiście, szlachetnie ubodzy, jak wiadomo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bida, panie, bida z nyndzo!
Ale za to z jakim rozrzewnieniem będziemy kiedyś wspominali te czasy, kiedy się jadło placki ziemniaczane i kanapki z jajkiem na twardo...
  • awatar Gość: sukinsyństwo.
  • awatar kura z biura: Budżet jak budżet. Bank mnie wyrolował.
  • awatar Gość: Na sesji Rady Miasta przyjęto budżet?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Następny odcinek poleciał na "Notatki". Czuję, że zaczną się schody, a Jasza będzie się czepiać
  • awatar kura z biura: To dlatego nie mam żadnych komentarzy do ostatnich dwóch wpisów na Miśkach!
  • awatar kura z biura: Zamrażają w karbonicie ;)
  • awatar Gość: Wręcz przeciwnie - natomiast zirytował mnie brak dostępu do Krysia ma Misia. Zrobili sobie dłuższą przerwę techniczną. Nie wiadomo co im tyle czasu zajmuje - wykuwają Misie w marmurze, czy odlewają ich w brązie???
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam też wrażenie, że kiedyś gwiazdy miewały bardziej pucołowate policzki

Carrie Fisher jako księżniczka Leia i Liv Tyler jako Arwena.
  • awatar kura z biura: MM mogłaby dziś zagrać co najwyżej jakąś Bridget Jones, do każdej innej roli reżyser kazałby jej 10 kilo schudnąć.
  • awatar Gość: Nie mówiąc już o Merylin Monroe, która na dzisiejsze normy patyczaków to w ogóle była pyzą
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Proszę, jak gładko ogolona twarz i nieco dłuższe włosy potrafią odmłodzić mężczyznę.

Harrison Ford jako Indiana Jones w Poszukiwaczach zaginionej Arki (1981) i Han Solo w Powrocie Jedi (1983).

Jest różnica, prawda?
  • awatar kura z biura: A nie, to właśnie może być fajne. Indiana już starszy, sterany życiem, nie tak sprawny jak niegdyś, lecz mobilizujący wszystkie siły, żeby ponownie uratować świat. A popisy kaskaderskie może przejąć na siebie jego filmowy syn. Nawiasem mówiąc, czy słusznie się domyślam, że jego matką jest Marion Ravenwood?
  • awatar Superkotek & Minions: Ja sie boje ogladac nowe przygody Indiany - jakby nie bylo HF jest mocno posyuniety w latach i chyba tylko Photoshop moze go ocalic...
  • awatar kura z biura: Niewątpliwie :) Ale niektórzy mają dobrze: HF w chwili powstania "Powrotu Jedi" miał 41 lat, a wygląda na 25-27 :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›